1 stycznia 2015 18:20
Hej! Dziś opiszę nagminnie odwiedzające mnie zjawisko, które pozwolę sobie nazwać "wtrącaniem się w cudze życie". Cenię sobie prywatność i jeżeli tylko usłyszę, jak ktoś krytykuje moje wybory, moich znajomych lub próbuje mi coś wmówić, to szlag mnie trafia. Aktualnie prowadzę rozmowę, która powoli wyprowadza mnie z równowagi, dodatkowo boli mnie głowa, co potęguje moją złośliwość. Przechodząc do tematu, jestem w dość dziwnym położeniu jeżeli chodzi o zawierane przeze mnie znajomości, gdyż każda ze stron jest sobie przeciwna i kiedy nadchodzi jakieś wydarzenie (jak na przykład własnie sylwester) rozpoczyna się wojna, co mnie niemiłosiernie wkurwia, ze względu na to, że ponad wszystko cenię sobie własne dobro i nie mam zamiaru rezygnować z własnych planów po to by komuś dogodzić. W tym wypadku, chciałam spędzić sylwestra z moimi przyjaciółkami ze szkoły, cała impreza była ustalona już dobry rok temu i prawdę mówiąc odpowiadało mi to, jednakże nie przewidziałam, że z nad morza przyjedzie moja przyjaciółka, która już na samym początku założyła, że spędzi ten dzień ze mną. Ja jednakże jestem osobą, która bardzo nie lubi niespodzianek i wydarzeń, które wychodzą poza mój grafik, więc ładnie jej odmówiłam i wtedy rozpoczął się wielki foch o to, że to nie są przyjaciółki dla mnie, że one do mnie nie pasują, że przy nich muszę zniżać się intelektualnie, co w moim mniemaniu było co najmniej dziecinne i nie zrobiło na mnie większego wrażenia, więc zwyczajnie to zignorowałam. Bądź co bądź sylwestra spędziłam całkiem miło, ale z racji na to, że nie spałam całą noc zdążyłam przespać już większość dnia. Mimo to od samego rana dobija się do mnie owa, wielce obrażona przyjaciółka z zamysłem, że dziś wyjdziemy gdzieś razem, ja, z wielkim bólem głowy byłam zmuszona ponownie odmówić, co spotęgowało focha. Tym oto sposobem mój nowy rok rozpoczął się pod znakiem zapytania.
Ludzie, do jasnej cholery zajmijcie się własnymi sprawami, albo chociaż raz postawcie się w mojej sytuacji.
ZAZDROŚĆ.